
Ostróda
Mało który polski region sprzyja wypoczynkowi tak dobrze jak Mazury. To właśnie na pojezierzach w ulubiony sposób wakacje spędzą zarówno miłośnicy błogiej ciszy i spokoju, jak i osoby, dla których po zmroku dopiero zaczyna się prawdziwe życie. Jednym z miejsc, które łączy atrakcje dla obu tych grup, jest Ostróda – trzydziestotysięczna miejscowość, położona nad Jeziorem Drwęckim.
Miasto założone zostało w XIII wieku, czerpiąc korzyści z sąsiedztwa pobliskiego zamku krzyżackiego. W późniejszych latach, kiedy to przystąpiła do Związku Pruskiego, który silnie przeciwstawiał się działaniom zakonu, wielokrotnie cierpiała na skutek działań wojennych. Po raz ostatni niedawno – w wyniku II wojny światowej zniszczeniu uległa ponad połowa Ostródy. Dzisiaj jednak miasto rozwija się w najlepsze, co pozwoliło mu osiągnąć status znaczącego ośrodka kulturowego i turystycznego. To właśnie turyści w dużej mierze przyczyniają się do rozwoju Ostródy, która w zamian oferuje niespotykane nigdzie indziej warunki. Choć samo miasto przecina rzeka – Drwęca, w samym obrębie jego terytorium znajduje się ponad dziesięć jezior, spośród których najsłynniejsze są – wspomniane wcześniej – Drwęckie oraz Smordy czy Puzy.
Każdemu, najbardziej nawet zatwardziałemu żeglarzowi, z czasem znudzić mogą się jeziora. W takiej sytuacji na ląd wyjść najlepiej właśnie w Ostródzie, bowiem może ona pochwalić się całym szeregiem wartych zwiedzenia zabytków. By wymienić tylko niektóre: gotyckie zabudowania – piętnastowieczne mury obronne, kościół św. Dominika Savio czy pokrzyżacki zamek; liczne budowle neogotyckie. Wreszcie na szczególną uwagę zasługują kamienice, które wspaniale uzupełniają urzekający klimat Ostródy.
Używszy miejskości, warto wybrać się na którąś z miejskich plaż. Tam, na rozległych molo, z turystami spotykają się ostródzianie, by wspólnie odpoczywać i bawić się, korzystając z promieni słońca. Ostróda – choć w zamyśle stuprocentowo miejska – ma w sobie coś z małomiasteczkowego charakteru. W pozytywnym, oczywiście, znaczeniu. Tak jakby ostródzki czas płynął wolniej niż gdziekolwiek indziej.